Warszawa nie może być normalna, co niejednokrotnie stwierdzono empirycznie. Ostatnio nawet Hofman twierdzi, że chłopy w niej dziczeją, co przeraża, bo wiadomo, że to twardzi ludzie.
Wielki Marsz Zazdrości - bo cóż innego.
Zaraz po 11 listopada widać było, że Jarek próbował nadrobić swój brak refleksu i pomysłu na Dzień Niepodległości. Wysłali Górskiego i Żaryna, ale siedziały bidulki gdzieś na krańcu stołu prezydialnego, pomagając w nieswojej imprezie młodych gniewnych. Już ich tam Zawisza rozsadził i w szeregu ustawił.
Sukces ONR i MW zabolał Jedyną Narodową Patriotyczną Prawicową Partię, że nie patrząc na charakter 13tego Grudnia i jego historyczne znaczenie, postanowiła wykorzystać pomysł i poprowadzić własny Wielki Marsz.
Sikorski to tylko pretekst, a rocznica 13tego nikomu na prawicy potrzebna nie jest. Potrzebny jest Marsz, a jeśli ktoś tego nie rozumie to niech siedzi cicho bo Jarek wie lepiej. Ten kogo to boli i nie chce siedzieć cicho to najgorszy wróg - tak dla przypomnienia wszystkim wielbicielom logiki Jarka.
Jest jednak pewne ryzyko. Kto przyjdzie i ilu ich będzie?
Moze nie zadziałać - ludzie są przekorni -weźmy przykład z podwórka antagonistów. Akcja Krzyż , w właściwie Anty-krzyż zorganizowana przez studenta za pomocą Facebooka. Przyszło ponad 6tysięcy ludzi. Podobna impreza zorganizowana przez SLD na Placu Konstytucji - z 300 osób. Podobnie ma się sprawa z Kolorową Niepodległą - sponsoring nachalny GW i innych tej imprezie stanowczo nie służy.
Co do 13tego to Eska ma rację - Warszawa zwariowała. Gardząc lub nieznosząc Tuska, Sikorskiego, Antify, warszafki i innych, Eska prawdziwy żal ma do Jarka. Szczerze współczuję bo zawód to przykre uczucie



